Jak łapać równowagę w dbaniu o siebie

Jak łapać równowagę w dbaniu o siebie
Jak można siebie zaniedbać? Otóż na dwa sposoby:
  1. Zaniedbujesz siebie wtedy, kiedy jedyne, co sobie serwujesz, to dyskomfort.
  2. A także wtedy, kiedy jedyne, co sobie gwarantujesz, to tylko komfort.

Jedno i drugie to zaniedbanie siebie.

Spójrzmy na pierwszy typ, bardziej oczywisty

Zaniedbanie często kojarzymy z brakiem czegoś ważnego. Coś nie zaistniało, a powinno było. I tak możemy zaniedbać siebie, bo nie dajemy, nie okazujemy sobie czegoś, co powinniśmy okazywać. Stwarzając sobie w ten sposób okoliczności przepełnione dyskomfortem.

A jeżeli jedyne, czego codziennie sobie dostarczasz, to psychologiczny dyskomfort, może to oznaczać, że zaniedbujesz swoje potrzeby: potrzebę ciepła, wsparcia, i wiele, wiele innych.

Jak to może wyglądać?

Zbierz taką składankę hitów do kupy i masz, gotowe, dyskomfort jak się patrzy. Żyje się z nim dosyć trudno.

A teraz przejdźmy do typu drugiego, mniej oczywistego

Przeważnie, kiedy mówimy „zaniedbanie”, to mamy na myśli brak czegoś. Brak wsparcia, empatii, czy brak serca do kogoś lub do siebie. I owszem, tak zaniedbanie wygląda. Jednak nie zawsze i nie tylko.

Czasami zaniedbać siebie można na całkowicie przeciwny sposób.

Być może w przeciwieństwie do pierwszego typu, który zapewnia sobie codzienną i dużą dawkę dyskomfortu, Ty, jedyny cel, jaki obrałaś w swojej codzienności, to komfort i tylko komfort.

Jak to może wyglądać?

No dobra, to więc jak o siebie zadbać?

Gdzieś po środku. I od razu sobie powiedzmy: nie idealnie, perfekcyjnie po środku, ale pi razy drzwi, mniej więcej po środku.

Czasami ten środek uda się złapać lepiej, a czasami gorzej. Normalna rzecz. Hej! Czasami w ogóle nie uda Ci się go złapać. Nic nie szkodzi. Norma. Przecież nie w perfekcji cały szkopuł, tylko w umiejętności ciągłego balansowania, dokonywania wyborów, łapania tej równowagi która ciągle chce się wyślizgnąć z rąk niczym zając.

Ale jak namierzyć ów środek, bez zbędnej perfekcji? Znajduje się on gdzieś pomiędzy silną wolą, a poddaniem się biegowi wydarzeń.

Czyli:

  • Wierzysz w siebie, wspierasz siebie, wyznaczasz swoje cele i starasz się je realizować. I JEDNOCZEŚNIE nie wymagasz od siebie możeszwszystkości, wiesz, że masz ograniczenia i akceptujesz je

  • Rozpoznajesz swoje błędne posunięcia, interesujesz się nimi, poprawiasz to, co możesz poprawić. I JEDNOCZEŚNIE nie biczujesz siebie za każdy błąd, nie umniejszasz swojej wartości za swoją omylność.

  • Przyjmujesz do wiadomości fakt, że jest wiele rzeczy, które zależą od Ciebie i których możesz dokonać, nawet jeśli robi się ciężko. I JEDNOCZEŚNIE przyjmujesz do wiadomości fakt, że jest wiele rzeczy, które nie zależą od Ciebie i których nie możesz dokonać, nawet jeśli bardzo tego chcesz.

  • Wiele rzeczy robisz sama. I JEDNOCZEŚNIE często współpracujesz z innymi.

  • Uczysz się, rozwijasz, czytasz mądre książki. I JEDNOCZEŚNIE nie robisz tego na czas, na ilość i dajesz sobie czas na to, żeby wiedza przesiąknęła Twój umysł.

  • Poznajesz siebie, rozmyślasz o sobie, piszesz, mówisz, otwierasz się. I JEDNOCZEŚNIE nie poddajesz się, nie atakujesz siebie, ale pomagasz sobie wtedy, kiedy odkrywasz trudną prawdę na swój temat.

  • Wyznaczasz sobie zdrową rutynę i samodyscyplinę. I JEDNOCZEŚNIE nie katujesz siebie perfekcją i tolerujesz margines własnego błędu.

  • Przypisujesz sobie odpowiedzialność za swoje decyzje. I JEDNOCZEŚNIE nie obwiniasz siebie za wszelkie zło, jakie Cię spotkało.

  • Dajesz pomoc, wsparcie, ciepło. I JEDNOCZEŚNIE przyjmujesz pomoc, wsparcie, ciepło.

  • Wiesz, że szukanie środka jest możliwe, dlatego starasz się szukać równowagi. I JEDNOCZEŚNIE nie wymagasz od siebie tego w 100%, pozwalasz sobie czasami stracić równowagę.

  • Rozwijasz się. I JEDNOCZEŚNIE dajesz sobie spokój.

Tak wygląda dbanie o siebie. Jasne, nie jest to łatwe jak kąpiel z bulbonkami, jednak da się zrobić. Może nie w 100%, nie idealnie, ale wystarczająco dobrze.

Trudność nie tyle polega w logistycznym przygotowaniu, czy w opanowaniu tych umiejętności, ale w wytrzymaniu napięcia, jakie rodzi się między komfortem a dyskomfortem. Bo dopiero hybryda jednego z drugim faktycznie rozwija i dba o Twoje potrzeby.


Podobał Ci się ten tekst? Daj znać w komentarzu :-)

Chcesz się nauczyć, jak podchodzić łagodnie i empatycznie do siebie i do innych?

Zapisz sie do newslettera

i zyskaj dostęp do darmowego mini-kursu
„Jak rozmawiać ze sobą i z innymi, żeby się dogadać, zrozumieć i nie ścigać na argumenty”

po prostu podaj adres email i gotowe :-)

Strona używa plików cookies do prawidłowego funkcjonowania, do celów analitycznych, marketingowych, społecznościowych. Pełna lista cookie wraz z ich opisem znajduje się w Polityce prywatności. Jeżeli wyrażasz zgodę na pliki cookies, kliknij w przycisk „Rozumiem i akceptuję”.

Nie zamykaj tego okna, treść Polityki Prywatności właśnie się wczytuje. Zza chwilkę się tutaj pojawi.