Daj sobie spokój – najlepsza rada, jaką mogę Ci udzielić

Daj sobie spokój – najlepsza rada, jaką mogę Ci udzielić
Kiedy mówię daj sobie spokój, a będę to powtarzać od dziś dosyć często, to nie mam na myśli „odpuść se, rzuć to w cholerę”. To może zabrzmi dziwnie, ale mam na myśli coś dokładnie przeciwnego.

Bardzo mocno komplikujemy sobie życie

Oczywiście nikt nie wstaje rano i nie myśli „hmm.. jakby tu sobie skomplikować życie?”, jednak co by nie mówić, życie na naszej błękitnej kropce bywa ciężkie. Wirusy, huragany, trzęsienia ziemi to dopiero jedna połowa tej historii. Do tego trzeba dołożyć jeszcze utrudnienia, które sami sobie serwujemy.

Pęd ku perfekcji, nieustająca samokrytyka, działanie wbrew swojej naturze, udawanie kogoś, kim nie jesteś, obwianie siebie za wszystko, obciążanie powinnościami i tym „co inni powiedzą?”, chroniczny brak cierpliwości do siebie, albo nałogowe umniejszanie swojej wartości - to tylko kilka z nich.

I prawda jest taka, że na niektóre komplikacje nie ma rady, jednak na całkiem pokaźną ich część mamy spory wpływ. A najbardziej na to, jak traktujemy sami siebie.

Krytyka nie dodaje motywacji tylko ją odbiera

Patent z samokrytyką, perfekcją i obwinianiem siebie, mimo że bardzo popularny, kiepsko się sprawdza. Okazuje się, że wcale nie czujemy przypływu pozytywnej energii, motywacji i sił, kiedy jesteśmy regularnie przydeptywani do ziemi (obojętnie czy przez kogoś, czy przez siebie).

Badania, eksperymenty, a jak sięgniesz wystarczająco głęboko, to i Twoje osobiste doświadczenia, bezsprzecznie dowodzą jednego: my ludzie wolimy być dobrze traktowani, a nie źle. (Kto by pomyślał?!)

W ramionach troskliwych rodziców czujemy się bezpiecznie.
Od życzliwych nauczycieli uczymy się więcej.
Do pracy w przyjaznej atmosferze chodzimy chętniej.
Z partnerami o ciepłym usposobieniu chcemy związać się na stałe.
Przy uprzejmej kelnerce kolacja w restauracji lepiej smakuje.
Łagodne i merdające ogonkami psy chcemy głaskać.

Wiem, że nie odkrywam tu Ameryki. To całkiem normalne, że nie chcemy być źle traktowani, otaczać się brakiem życzliwości, ostrą krytyką, chłodem emocjonalnym, złośliwością i nieludzko wygórowanymi oczekiwaniami. Mimo to, jakimś przewrotnym trafem, często serwujemy takie traktowanie sobie sami.

A naprawdę bardzo trudno się żyje, kiedy każdy Twój krok spotyka się z atakiem i krytyką (nie pytaj mnie skąd wiem). Pójść na egzamin, pierwszą randkę, albo do urzędu skarbowego w celu korekty zeznania podatkowego to jedno, ale pójść tam z umniejszającym Twoją wartość głosem z wewnątrz, to zupełnie inna para kaloszy. O wiele cięższa!

Bardziej się stresujesz, gorzej znosisz najmniejsze niepowodzenia, lawinowo spada Ci motywacja, odechciewa Ci się próbować kolejny raz, masz o sobie coraz gorsze zdanie, głowa Ci pęka no i na końcu takiego dnia nie masz ochoty patrzeć w lustro ani w swoją przyszłość. Tak działa na nas piekiełko, które sami sobie urządzamy w głowie za sprawą tak popularnych narzędzi, jak perfekcja, samokrytyka, powinności, czy brak cierpliwości.

Jeżeli zależy Ci na spokojnym i zrównoważonym życiu, dobrze Ci mówię - nie idź tą drogą!

To nie samokrytyka i perfekcja Cię tam doprowadzą, tylko coś dokładnie odwrotnego - autoempatia, czyli empatia nakierowana na siebie!

Bo kiedy traktujesz siebie przyjaźnie, wspierasz siebie w swoich wysiłkach, nawet jeśli nie idą zgodnie z planem, kiedy wybaczasz sobie swoje błędy, kiedy akceptujesz własne słabości i kiedy próbujesz zrozumieć własne życie, a nie potępiać je na każdym kroku - DOPIERO wtedy przybywa Ci sił. Dopiero wtedy znacznie ZWIĘKSZASZ prawdopodobieństwo że:

  • nie poddasz się, kiedy coś Ci nie idzie,

  • nie zamienisz samodyscypliny w torturę,

  • spróbujesz jeszcze raz po niepowodzeniu,

  • zaryzykujesz i zrobisz coś, czego nigdy nie próbowałeś, mimo że się boisz,

  • zaufasz sobie w pierwszym rzędzie, potem innym

  • zobaczysz w sobie kogoś wartościowego, godnego uwagi, troski, życzliwości,

  • poczujesz się lepiej we własnej skórze.

Dlaczego? Bo będziesz wiedzieć, że nawet w najgorszym dniu, nie czeka na Ciebie spotkanie z wewnętrznym dręczycielem, ale z wewnętrznym kibicem.

Krytyka i umniejszanie, wstyd i autoagresja nie pomagają, kiedy chcesz rzucić palenie, stracić na wadze, albo przebiec maraton. Na dłuższą metę te metody są przeciwskuteczne! Czyli szkodzą.

Za to bardzo sobie pomożesz, kiedy DASZ SOBIE SPOKÓJ z:

  • samokrytyką,
  • zbyt wygórowanymi oczekiwaniami,
  • perfekcją,
  • udawaniem kogoś, kim nie jesteś,
  • dawaniem pierwszeństwa wszystkim, tylko nie sobie,
  • porównywaniem się do innych,
  • obwinianiem siebie,
  • powinnościami.
  • umniejszaniem swojej wartości,
  • niecierpliwością,
  • surowym ocenianiem siebie.

Czy to sporo roboty? - Tak. Czy jest ciężka? - Tak! Czy lżej jest bez niej? - NIE!!

Jeżeli to, co czytasz, przemawia do Ciebie, to chciałabym, żebyś jeszcze wzięła lub wziął pod uwagę dwie sprawy:

  1. Perfekcja, umniejszanie swojej wartości czy samokrytyka, to ludzkie tendencje. Ich przejawy widać na każdym kroku, u ludzi z całego przekroju społecznego, choć czasami mogą działać pod przykrywką.

    Wszyscy to znamy z autopsji. Nie jesteś więc sam.

    Dodatkowo, współczesne czasy potęgują te niezdrowe tendencje za sprawą reklam, mediów i nieustających przekazów, które chcą zarobić na Twoim poczuciu mniejszości i perfekcjonizmie. Nie dziwne, że to się na nas odbija.

  2. Daj sobie spokój nie znaczy „wyzbądź się tych tendencji na zawsze w 100%”. Tak się nie da i takie nastawienie niczemu dobremu nie służy.

    To byłby kolejny powrót do żelaznej dyscypliny, chłodnej perfekcji i bezlitosnej samokrytyki. A przecież cel mamy odwrotny.

    Dlatego daj sobie spokój z perfekcją w dawaniu sobie spokoju.

    Bo to całkowicie ludzkie i normalne, że raz wyjdzie Ci lepiej, a raz gorzej. Jednego dnia będziesz swoim najlepszym przyjacielem, a drugiego przyjacielem którego byś kijem nie dotknął.

    To jest normalne! Najważniejsza sprawa to zauważać i powoli, łagodnie i cierpliwie wracać na tory autoempatii. I tak ciągle. W kółko. Bez obwiniania, bez wyrzutów, bez osądzania.

Autoempatia to lekarstwo na wiele zła. A zdrowienie nie przychodzi pod presją. Dlatego daj sobie spokój. Daj sobie czas. Daj sobie wsparcie. To najlepsza rada, jaką mogę Ci dać.


Z czym chciałbyś sobie dać spokój? W jakiej kwestii mógłbyś podejść do siebie łagodniej? cierpliwiej? życzliwiej? Napisz w komentarzu.

Chcesz się nauczyć, jak podchodzić łagodnie i empatycznie do siebie i do innych?

Zapisz sie do newslettera

i zyskaj dostęp do darmowego mini-kursu
„Jak rozmawiać ze sobą i z innymi, żeby się dogadać, zrozumieć i nie ścigać na argumenty”

po prostu podaj adres email i gotowe :-)

Strona używa plików cookies do prawidłowego funkcjonowania, do celów analitycznych, marketingowych, społecznościowych. Pełna lista cookie wraz z ich opisem znajduje się w Polityce prywatności. Jeżeli wyrażasz zgodę na pliki cookies, kliknij w przycisk „Rozumiem i akceptuję”.

Nie zamykaj tego okna, treść Polityki Prywatności właśnie się wczytuje. Zza chwilkę się tutaj pojawi.